Odwoziłem moją starszą córkę, Gabrysię, i to właśnie ona zauważyła ten niesamowity zachód słońca.
Muszę się Wam do czegoś przyznać – na początku poczułem lekkie zdziwienie, a nawet ukłucie złości na samego siebie. Jak to możliwe, że ja – dorosły, kierowca – tego nie wyłapałem? Ale chwilę później to uczucie całkowicie zniknęło, ustępując miejsca ogromnej, czystej dumie.
Przez lata starałem się zaszczepić w Gabrysi miłość do natury, poszanowanie jej potęgi i umiejętność dostrzegania piękna w codziennym...